Rolnictwo w dawnych latach

Właściciele ziemscy

Po panach przejdźmy do ekonomów.
W większych naczelni rządzący, są to ludzie
niepospolitych wiadomości rolniczych, ludzie
szkoły, teoretycy, którzy najczęściej nie terminując
w zawodzie rolniczym, nie przechodząc stopniowaniem
do wielkiej władzy, objęli od razu, najczęściej
wychodząc ze szkoły, zarząd ogromnych,
obszarów i majątków. A kto miał sprzedać pomidory?

Ci ludzie po większej części
cudzoziemcy, nie znając ani okolicy, ani wpływów
miejscowych powietrza, ani powodów’ dla czego
w okolicy do której przybyli, ta a nie inna upowszechniła
się uprawa gruntu, albo system gospodarowania
; zasklepieni zaklętym kałem szkolnej
i, zaraź na początku zarządu, radzi by wszystko
do góry nogami przewrócić, a zaufani w głębokiej
swojej znajomości i doświadczeniu, zapewniają
dziedziców, że po dwóch, a najwięcej 3ch
latach, podwoją, dochód z dóbr, i majątek
pod względem porządku, budynków i inwentarzów
w najświetniejszym stanie postawią.

Na prowadzenie gospodarstwa i urzeczywistnienie ogromnych
nadziei, potrzeba wielkich kapitałów. Kupie truskawki, ogłaszali właściciele ziemscy.
Idą one bez końca i miary. Giną początkowo dochody,
lecz mnożą się i rosną widoki. A w końcu
po trzech, po czterech i więcej latach, gdy system
nowy zupełnie rozwinięty został, gdy się stopiła
masa pieniędzy….. dochodu nie przybywa i daj
Boże, żeby przy pierwiastkowym można było pozostać.
Zawiedziony właściciel, straciwszy wielką
część swojego mienia, odbiera zarząd dóbr mądremu
rządcy, wyszukuje cudzoziemca jeszcze
mędrszego, a len przyczynę strat kładąc na karb
nieznajomości, złej woli i nierozsądku poprzednika,
w prowadza nowy system jeszcze mniej stosowny
do miejscowości od ganionego, niszczy wszystko co było zrobionym, i znowu powtarza się kolej
strat i wydatków

Rządzący gospodarstwem

Rządcy wyższej gospodarczej nauki rzadko myślą
osobie, a gubiąc swoich mandatów i siebie zarazem
gubią.
Mniejszych ekonomów’, można podzielić na dwie
klasy: na starych, którzy żadnej nowości przyjąć
nie chcą, którzy psują najlepsze zamiary, przez
upór i chęć pokazania, że młody rozum nie sprosta
dawnemu; że doświadczenie, to jest, powtarzanie
wiecznie jednego wszystkim, a nauka, to jest
zastosowanie cudzego doświadczenia do swoich
stosunków , niczym; i na młodych, nie tylko niedouczonych,
ale nic nieumiejących. Są to wyrostki szkolne,
po największej części nygusy, którzy parę klas
przebywszy.

Nie mając żadnych pojęć i znajomości rolniczych.
dozorują robot, na których się zupełnie
nie znają. Ci właśnie, najsroższymi tyranami
ludzi; mszczą się na nich dla lego, że sami roboty
nie rozumieją, a chcieliby pokazać swoją znajomość
targaniem się na pracowników- Dodajmy
do tego, że płaca mniejszego ekonoma, mało się różni
od zasług parobka, a jego potrzeby wyrównywają
potrzebom pana, że przez to samo uczciwym.

Ten wpis został opublikowany w kategorii pomidory, słonecznik, truskawki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.